Legolas
GotLink.pl PortalMarzenia
Sennik OnLine
orange sms
seriale online
mowę - powiedział w tym samym języku Gandalf. - Ale mało kto ją zna wśród obcoplemieńców. Jeśli pragniecie odpowiedzi, dlaczego nie używacie Wspólnej Mowy, jak jest w zwyczaju na całym zachodzie? - Król Theoden rozkazał nie otwierać bram nikomu, kto nie zna naszego języka i nie ejst nam przyjacielem - odparł
wciskających się kręto między wzgórza. Tuż przed wędrowcami najszersza z nich otwierała się jak wydłużona zatoka wśród gór. W głębi majaczył zwalisty masyw górski, nad którym wystrzelał jeden tylko wysoki szczyt. W wylocie tej zatoki jakby na warcie sterczał samotny pagórek. U jego stóp wił się srebrną nitką potok spływający
odszedł szybkim krokiem, pozostawiając obcych pod czujną strażą swoich towarzyszy. Wrócił po chwili. - Chodźcie ze mną - rzekł. - Theoden pozwolił was wpuścić, lecz wszelką broń, nawet kije, macie złożyć u progu. Odźwierny wam ją przechowa. Posępne wrota otwarły się wreszcie. Wędrowcy weszli przez nie gęsiego, w ślad za przewodnikiem. Znaleźli się
stepów bramą Edorasu. Zaraz też obskoczyli ich ludzie w błyszczących zbrojach i włóczniami zagrodzili wjazd. - Stójcie, nieznani cudzoziemcy! - krzyknęli w języku Rohanu; po czym zaczęli się dopytywać o imiona i cel podróży. W oczach ich można było wyczytać podziw, lecz niezbyt przyjazny. Szczególnie na Gandalfa spoglądali podejrzliwie. - Rozumiem waszą
się do ścięcia. - Nie sam by walczył! - Spokój, spokój! - rzekł Gandalf. - Jesteśmy wszyscy tu przyjaciółmi. A przynajmniej powinniśmy być przyjaciółmi. Kłótnią nic nie zyskamy, tylko ucieszymy Mordor. Ja w każdym razie oddaję swój miecz, strzeż go, mości Hamo, dobrze, bo to Glamdring, wykuty przez elfy bardzo dawno
jest Anduril. - jakkolwiek zwie się twój oręż, odłóż go tutaj - powiedział Hama - jeśli nie chcesz walczyć sam jeden przeciw wszystkim mężom w Edoras. - Nie walczyłby sam jeden - odezwał się Gimli przesuwając palcem po ostrzu toporka i groźnie spoglądając na odźwiernego, jakby to było młode drzewko, które nadaje
lecz Gandalf stał, oparty na lasce, i wpatrywał się w ciemności, to na wschód, to na zachód. Cisza panowała dokoła, nie pokazała się i nie odezwała żadna żywa dusza. Kiedy wędrowcy wstali znowu, chmury długimi pasmami przekreślały niebo sunąc z chłodnym podmuchem wiatru. Przy zimnej poświacie księżyca mknęli dalej równie